Kontakt się odbudował. Mijały kolejne miesiące. Codziennie skype, telefon, sms, nk- jeszcze wtedy królowało. Nadeszły wakacje 2011 roku. Zaprosiłam ją do siebie na 3dni przed swymi urodzinami. To właśnie ten dzień... Ta pamiętna data. Słodka, niewinna blondyneczka o długich włosach z zaczesaną grzywką na bok,o zielonych oczach z niebieską obwódką po stronie zewnętrznej. Nieco wystającymi, rzucającymi się w oczy zębami ocznymi. Metr pięćdziesiąt słodkości.
Nieco przerażona nowym otoczeniem usiadła na kanapie w mym pokoju. Niby przerażona a jednak szybko nawiązała kontakt z moją mamą. Wypiły razem herbatę gdy ja przygotowywałam kolacje.
Weszłam do pokoju. Mama wyszła. Postanowiłyśmy obejrzeć film. Ze względu na późną porę rozścieliłam jej łóżko.
Położyłam się obok. Wtedy to właśnie wtuliła się we mnie. Dziwna atmosfera a zarazem ogromna ekscytacja. Ta sama ekscytacja co rok wcześniej w progu jej drzwi.
To właśnie wtedy chwyciła mnie za policzek i głęboko spojrzała w moje oczy.
Nagle zbliżyła się w stronę mojej twarzy . Słyszałam jej głęboki, przyśpieszony oddech. To trwało kilka sekund a dla mnie jak wieczność. Zbliżała się powoli swymi delikatnymi, różowymi ustami. Pocałowała mnie. Z iskry rozpętał się płomień który z minuty na minute wzrastał. Ta noc była tą pierwszą w jej życiu. W tę noc jej usta wyszeptały 2 słowa o potężnej sile uderzenia. 'Kocham Cię'. Po czym zasnęła. Wyślizgnęłam się z jej objęć, była 3 nad ranem, poszłam zapalić, cała się trzęsłam. Nagle poczułam jej dotyk i jej oddech na swej szyi który powodował gęsią skórkę. Objęła mnie z tyłu, zapaliła razem ze mną, kazała mi się uspokoić i wrócić do łóżka. Jej dotyk mnie uspokajał. Miała spokój na rękach...
Nieco przerażona nowym otoczeniem usiadła na kanapie w mym pokoju. Niby przerażona a jednak szybko nawiązała kontakt z moją mamą. Wypiły razem herbatę gdy ja przygotowywałam kolacje.
Weszłam do pokoju. Mama wyszła. Postanowiłyśmy obejrzeć film. Ze względu na późną porę rozścieliłam jej łóżko.
Położyłam się obok. Wtedy to właśnie wtuliła się we mnie. Dziwna atmosfera a zarazem ogromna ekscytacja. Ta sama ekscytacja co rok wcześniej w progu jej drzwi.
To właśnie wtedy chwyciła mnie za policzek i głęboko spojrzała w moje oczy.
Nagle zbliżyła się w stronę mojej twarzy . Słyszałam jej głęboki, przyśpieszony oddech. To trwało kilka sekund a dla mnie jak wieczność. Zbliżała się powoli swymi delikatnymi, różowymi ustami. Pocałowała mnie. Z iskry rozpętał się płomień który z minuty na minute wzrastał. Ta noc była tą pierwszą w jej życiu. W tę noc jej usta wyszeptały 2 słowa o potężnej sile uderzenia. 'Kocham Cię'. Po czym zasnęła. Wyślizgnęłam się z jej objęć, była 3 nad ranem, poszłam zapalić, cała się trzęsłam. Nagle poczułam jej dotyk i jej oddech na swej szyi który powodował gęsią skórkę. Objęła mnie z tyłu, zapaliła razem ze mną, kazała mi się uspokoić i wrócić do łóżka. Jej dotyk mnie uspokajał. Miała spokój na rękach...
"Uśmiechała się tak fajnie, pamiętam
niosła mi ukojenie jak ulubiona piosenka,
Wpadała częściej, tylko wieczorami
nie mogłem mówić nikomu, mówiła - "Jesteśmy sami"
Brała moją dłoń, patrzyłem jej w źrenice,
Mówiła że dzięki niej nigdy się już nie przeliczę,
że wszystko będzie jak trzeba, pokaże mi piękno,
ale najpierw będę musiał przejść przez jakieś piekło.
Była piękna pamiętam, miała spokój na rękach
i serce mi pęka, gdy myślę, że jej nie ma
Siadała w oknie, uczyła być silnym
i jeśli się zjawi znów to będę zimny"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz